Prawdziwa kobieta, prawdziwy mężczyzna


Co chwila napotykam się na podobne stwierdzenia w wypowiedziach różnych osób - czy to w Internecie, czy też w świecie realnym. Zazwyczaj brzmią one "prawdziwy mężczyzna zrobiłby to, a tamto", "prawdziwa kobieta jest taka i taka". I niezmiennie wywołuje to moje rozdrażnienie, oburzenie i sprzeciw.

Ustalmy jedno na początek: w świecie nie istnieje taki twór, jak prawdziwa kobieta, bądź prawdziwy mężczyzna. A jeżeli wydaje Ci się, że istnieje, to jest to twór sztuczny. Już tłumaczę dlaczego.
Podobnych określeń używamy w dużej mierze nieświadomie. Oznacza to, że takie słowa wypływają z naszych ust bez większej kontroli, tudzież pomyślunku. Czy kiedykolwiek zadałeś / zadałaś sobie trud zastanowienia się nad przyczyną takiej rzeczy? Otóż, przyczyna leży w kulturze i tego, co ogólnie można ująć w słowach "tak się przyjęło". Tak mówi moja koleżanka, tak się mówiło w domu i tak przecież "mówią" w internetach. Więc, Magda, o co Ci chodzi? ;) Ano o to, że nie zgadzam się na bezmyślność.

Wytwór kulturowy, jakim jest <prawdziwa kobieta / prawdziwy mężczyzna> tworzy nieprawidłowy obraz kobiety i mężczyzny, narzuca pewne oczekiwania, które zwyczajnie bardzo często trudno jest spełnić, jest zaczątkiem do niekonstruktywnej krytyki i zwykłego oceniania, które stawia ocenianego na pozycji przegranej.
Każdy człowiek jest indywidualną jednostką, która czuje, przeżywa, oddycha i żyje. Nie można więc ustalić jednogłośnie uniwersalnego modelu zachowania, według którego dana osoba powinna postępować.
Powiedzenie np. "prawdziwa kobieta jest zawsze czuła i wyrozumiała dla swojego mężczyzny" jest z natury krzywdzące. Po pierwsze nie zawsze musi być czuła, ponieważ może mieć gorszy dzień. I nie zawsze musi być wyrozumiała, bo być może w danej sytuacji nie powinna. Również stwierdzenie "prawdziwy mężczyzna wie, jak zadbać o swoją kobietę" (w domyśle mając podarowanie kwiatów bez okazji, czy też zwyczajnie czytanie w myślach swojej partnerki) jest krzywdzące. On nie musi tego wiedzieć, a tym bardziej nie będzie wiedział, jeżeli partnerka tego nie zakomunikuje.
Niestety stosowanie <prawdziwy mężczyzna / prawdziwa kobieta> tworzy niepotrzebne "powinno_się", które prowadzi do ograniczania drugiej osoby, a w dalszej konsekwencji do kompleksów. Jednocześnie stwarza sytuację braku komunikacji, ponieważ w takich warunkach nie jest ona bezpieczna. Słowa "prawdziwy mężczyzna / prawdziwa kobieta robi to, a tamto" nierzadko odbierane są jako atak, który należy odeprzeć. W psychologii określa się, to jako rozmowa dorosłego z dzieckiem (na poziomie ego) - dorosłym jest osoba oceniająca, a dzieckiem osoba oceniania. Czyli jak widzicie, taka zależność stwarza sytuację do buntu, bądź podległości, które są totalnym zaprzeczeniem partnerstwa. Ponadto podobne twierdzenia rodzą w Twojej głowie przekonanie o mężczyźnie / kobiecie, które zwyczajnie jest błędne. I w momencie negatywnej weryfikacji tychże przekonań, doświadczasz zawodu, smutku i złości. A przecież miało być słodko i kolorowo...

Polecam więc, aby zrezygnować ze stosowania podobnych zabiegów językowych. Częściej myśleć o tym, co się mówi oraz jak się mówi. A także nie traktować siebie jak wyrocznię, bądź osobę lepszą od innych, z samej racji wiedzy o tym, jak dana osoba powinna się zachować. Cóż, super, że wiesz. Być może dowiedziałeś / dowiedziałaś się tego w toku własnych doświadczeń. Ale proszę Cię, bądź dobry / dobra. Zamiast oceniać, zwyczajnie zasugeruj. Usiądź i porozmawiaj w bezpiecznej atmosferze zaufania i bliskości o tym, co Cię boli i jak czujesz, że dana sytuacja powinna wyglądać. Bądźcie w tym razem, bo nie jesteście na ringu, a we własnych związku, który chciałbyś / chciałabyś przecież postrzegać, jako swoją bezpieczną przystań.

Komentarze